Przełęcz Czarnego Ognia
Wrzesień 05, 2010, 06:36:06 *
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj.
Czy dotarł do Ciebie email aktywacyjny?

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Aktualności: Forum po zmianie serwera, możliwe czasowe problemy techniczne
 
Strony: [1]   Do dołu
  Drukuj  
Autor Wątek: Opowiadanie nr 5 "Poselstwo Feniru"  (Przeczytany 626 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
GreenT
Redaktor
Gildia: Garaz Runkaraki
Mówca

Back to WAR!

Reputacja: 62
Offline Offline

Imię w grze: Arlibaaz Tinpants
Wiadomości: 888


Zobacz profil
« : Styczeń 16, 2009, 09:51:42 »

 Daleko na północy zbierają się dzikie chordy maruderów chaosu. Nadchodzi spaczenie, śmierć i zamęt. Imperium nie oprze się potędze chaosu. Z mocą Sigmara czy bez niej, imperialni nie dadzą rady oprzeć się sile bogów chaosu. Zjednoczona siła ludzi chaosu, orków i mrocznych elfów doprowadzi świat do ruiny. Równowaga całego Starego Świata zostanie zachwiana. Od północnych rubieży po  Nuln  i krańce ziem ludzi. Nic nie może się przeciwstawić siłom destrukcji. Nadchodzi moment w którym najmniejsze zdarzenia będą miały znaczenie na całego świata. Nadchodzi czas rozrachunku!

   W czasie gdy król Feniks, próbuje nawiązać lepsze stosunki z książętami Imperium i samym Cesarzem, arcymagowie z Ulthuanu przewidzieli nadchodzące niebezpieczeństwo. Również magowie kolegium ognia i jadeitowego kolegium zauważyli zmiany w przepływie wiatrów magii. Krasnoludy zaniepokojone dziwnym zachowaniem zielonoskóych, podobnie jak elfy, wysłali poselstwo do władz Imperium.

Młody poseł, a zarazem elficki mag Sellenier wyruszył ze swojej ojczyzny w stronę stolicy imperium. Wiele już podróżował, więc i ta wyprawa nie była dla niego czymś nadzwyczajnym. Po przybyciu do miasta, wraz ze swoją gwardią mistrzów mieczy ofiarowaną mu od jednego z książąt za osiągnięcia, udał si do tawerny bardzo polecanej przez napotkaną szlachtę. Jak większość elfów, czuł on obrzydzenie do ludzi.  Traktował ich jak marionetki, ale czuł on do nich respekt z powodu że potrafią oni mimo swojej krnąbrności i samolubstwa, umieli stworzyć tak dobrze prosperujące królestwo.

W tawernie przesiadywał prawie zawsze starzec o imieniu Ornam. Ten stary schorowany człek był kiedyś szlachcicem. Obecnie pozbawiony praw szlacheckich, stary generał pijący piwo lub inne mocne trunki. Sellenier od razu poznał tego człowieka. Brał z nim wiele lat temu udział w walkach niedaleko Hoeth. Podszedł do niego i rzecze:  Witaj stary przyjacielu.
Starzec spojrzał na niego ale nic nie mówił. Elf powtórzył:
-Witaj druhu.
Starzec dalej nie reagował.
Elf zdenerwował się: 
-Czemu nie reagujesz kiedy do ciebie mówię nędzarzu!?
Starzec popatrzył chwilę na niego i po kilku chwilach zakrył głowę kapturem i odwrócił się plecami do zdenerwowanego posła. Ten jednak powiedział: 
-Głupcze! Obrażać posła w miejscu publicznym! Czy wiesz co ci za to grozi!

Staruszek powiedział:  Czemu dręczysz schorowanego starca? 
Elf zaniemówił. Starzec rzekł:  Co się stało? Zabrakło ci języka w gębie, elfiaku? . Poseł zaczerwienił się ze złości i rzecze:  Nic się niezmieniłeś człeczyno.
Starzec wstał i rzecze:  Jedno eleriańskie dla towarzysza.
Elf napił się i pomyślał chwile. Następnie zapytał:  Co się z tobą działo od czasu walki pod Hoeth?
Starzec odrzekł:  Och dolo, ty dolo. Służyłem oczywiście w armii. Jak trzeba było strzelać do zielonoskórych to się strzelało. Jak trzeba było ciąć i siekać skaveńskie ścierwo to się to robiło. 
Mag zamyślony, zapytał:  Nie szkoda ci było szlachetny panie życia? Inni wasi szlachcice to handlują, ziemie mają, a walczyć to dopiero jak każą. Ty zaś sam w bój poszedłeś...
Mężczyzna wstał i począł mówić:  To że my ludzie żyjemy krótko pozwala nam przeżywać w pełni każdy moment. Pozwala nam marzyć, śnić. Kiedy my myślimy o tym wszystkim, jak przeżyć szczęśliwie ten krótki czas jaki mamy, wy myślicie co przyniesie wam następne tysiąclecie. Krótko żyjemy i umieramy nie żałując niczego. Wy elfy zaś myślicie o tym czego przez ten długi czas jaki macie na ziemi nie zrobiliście. Jesteście wiecznie nieusatysfakcjonowani. Ja nie mógł bym tak żyć.
Sellenier zaskoczony wypowiedzią rzekł:  Bywaj starcze. Niech ci się dobrze w życiu powodzi.
Ornam odparł:  Przyszłość pokaże.
Elf był tak zaskoczony odpowiedzią mędrca że nabrał respektu dla ludzi.
Jeśli człowiek mający około 80-90 lat potrafi przemówić do elfa w taki sposób to kim on jest że posiada wiedzę skrytą przed oczyma kilkuset letniej istoty.
Elficki mag na następny ranek udał się z poselstwem do siedziby władz Imperium. W czasie swojego pobytu nie spotkał już owego mężczyzny, ale zawsze wspominał go od tej pory. Nie udało mu się już wrócić jednak do ojczyzny, ponieważ mroczne elfy dopadły jego statki i zatopiły je nie oszczędzając załogi i samego Selleniera.
Zapisane

Walkę i popijawę traktuję tak samo. W obu przypadkach zawsze zostaję sam pośród stosu ciał... "Grimrilowe myśli Arlibaaza Wspaniałego", część 1, tom II.
Strony: [1]   Do góry
  Drukuj  
 
Skocz do:  




Google visited last this page Dzisiaj o 02:06:01